Reklama

    Nowy numer 13/2023 Archiwum

Ciągle w drodze

Mimo upływu lat jego ślady wciąż są bardzo wyraźne. Pamiętamy jego głos, na półkach stoją jego książki, rozpoczęte przez niego dzieła mają swoją kontynuację.

Pan wezwał go do siebie w Rzymie, gdzie uczestniczył w obradach Kongregacji Edukacji Katolickiej. Chyba przeczuwał, że nie będzie miał zbyt wiele czasu, stąd jego ciągły pośpiech i troska o wykorzystanie każdej chwili. W 11. rocznicę śmierci abp. Józefa Życińskiego w katedrze lubelskiej modlili się za zmarłego liczni kapłani i wierni. Mszy św. przewodniczył abp Stanisław Budzik, jego następca.

Po śladach

− Obraz arcybiskupa jest ciągle żywy w naszej pamięci. Przechowujemy pamiątki, jakie po nim pozostały, sięgamy do jego zapisanych myśli – mówił abp Budzik.

W pierwszą rocznicę śmierci metropolity w lubelskiej archikatedrze została poświęcona tablica ku jego pamięci, na której napisano, że był to „człowiek wielkiego umysłu i serca, niestrudzony pasterz oddany Bogu i ludziom w duchu i prawdzie”. O wiele więcej zapisało się w ludzkiej pamięci. – Kolejna rocznica jego śmierci to także dzień wdzięczności za osobę abp. Józefa, za to, że mogliśmy się umocnić jego przykładem miłości do Boga i człowieka, Kościoła i świata – mówił abp Stanisław.

Homilię podczas Mszy św. wygłosił ks. Tadeusz Pajurek, który przypomniał, że 10 lutego 2011 roku, kiedy Pan powołał do siebie abp. Józefa, to był także czwartek. Nikt nie przypuszczał, że arcybiskup nie wróci już do swojej diecezji. Miał zaledwie 63 lata. Od 39 był kapłanem, od 21 biskupem, od 14 metropolitą lubelskim. – Święty Jan Paweł II mówił, że nie wszystko przemija z odchodzącym człowiekiem. Mając świadomość, że we wszystkim, co robimy, pozostawiamy cząstkę siebie, wiemy, że abp Józef pozostaje z nami na wiele sposobów – mówił ks. Pajurek.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy