GN 25/2022 Archiwum

Niewielu rodzi się superojcem

Bycia dobrym w tej dziedzinie można się podobno nauczyć bez względu na staż ojcowski, choć zawsze lepiej wcześniej niż później. Pomóc mogą w tym m.in. warsztaty dla ojców i ojcowskie kluby.

Inicjatywa Tato.Net od 18 lat zachęca ojców do spędzania czasu z dzieckiem, zwracając uwagę na jego jakość. Swoją działalnością pomaga mężczyznom w odkrywaniu świadomego ojcostwa.

- Niewielu rodzi się superojcem lub ojcem od razu niedomagającym, a ojcostwa można się nauczyć - przekonuje Dariusz Cupiał, twórca Inicjatywy Tato.Net. - W rodzicielstwie zawsze możemy się podciągnąć, zainspirować. Chodzi o to, by nasze dzieci były szczęśliwe i rodzina funkcjonowała prawidłowo. 

Niedawno zakończyła się wiosenna edycja Forum Tato.Net pod hasłem „Uważność i Męstwo. Walcz o tu i teraz!”. W spotkaniu wzięli udział ojcowie z całej Polski oraz grupa ojców z Ukrainy. Swoim doświadczeniem dzieliło się 18 prelegentów - ekspertów z różnych dziedzin i przede wszystkim ojców. - Byłem na tym spotkaniu po raz kolejny i po raz kolejny jako prelegent - mówi Dariusz Klimek, lubelski restaurator, ojciec czwórki dzieci. - Pokazywałem, jak można wychowywać dzieci przez wspólne gotowanie.  

Dziś, jak mówi Darek, nadeszły czasy, że mijamy się w biegu. - Członkowie rodziny pracują, uczą się, jedzą i odpoczywają oddzielnie. Dzieci zjedzą obiad w szkole, mama się odchudza, a tata przekąsi coś przy okazji na stacji benzynowej. A jak nie ma wspólnego czasu to relacje i wychowanie dzieci się sypie. A wspólne jedzenie jest przecież w centrum naszej ludzkiej natury. Jezus nie sadzał uczniów w ławkach, ale siadał z nimi przy stole. I w ten sposób ich uczył i wychował na liderów. I z tej mądrości powinniśmy czerpać - zaznacza Darek. - W swoim życiu widzę, że to się sprawdza, zwłaszcza jeśli jest się ojcem nastolatka i jedyny sposób, aby z nim porozmawiać, to zrobić mu coś smacznego do jedzenia. Dlatego staram się z moimi dziećmi wspólnie gotować i uczę tego innych ojców. 

Darek Klimek regularnie uczęszcza do klubu dla ojców. W Polsce takich klubów jest kilkadziesiąt. Powstały najczęściej jako efekt przeprowadzonych w danym mieście warsztatów Tato.Net. - Naszym celem jest, by ojcowski klub istniał w każdym powiecie - mówi Dariusz Cupiał. - Założyliśmy sobie nawet taki projekt 300+, bo w Polsce jest trzysta powiatów. 

Klub ojcowski, jak mówi D. Klimek, to taka grupa wsparcia. - Mamy podobne wyzwania, problemy,  ale czasami dzielimy się po prostu doświadczeniami. Ostatnio rozmawialiśmy np. o wyjazdach wakacyjnych z dziećmi. Okazuje się, że dzieci, wbrew naszym opiniom, wcale nie potrzebują bardzo "wypasionych" wakacji. One raczej wspominają, szczególnie te młodsze, jakąś jedną huśtawkę czy zjeżdżalnię. Dlatego dzielimy się informacjami, gdzie można fajnie spędzić z dzieciakami czas nie tylko raz w roku, ale np. raz w tygodniu, niedaleko od domu.

Zdaniem Darka ojcowie często myślą, że jak przez cały tydzień będą żyć tylko pracą, a w weekend poświęcą się dzieciom, to będzie “wow”, ale tak nie jest. - Dzieci potrzebują ojca każdego dnia, choćby kilka minut. Po to, by stworzyć więź. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama