Nowy numer 39/2022 Archiwum

Dzika kuchnia wraca do łask

Justyna Pargieła, autorka bloga DziczeJemy, naturo- i fitoterapeutka, prowadząca warsztaty z zakresu wykorzystania roślin nieuprawnych w żywieniu, wyjaśnia, dlaczego warto jeść te dziko rosnące i jak wspierać odporność przed okresem jesienno-zimowym.

Justyna Jarosińska: Chwasty mogą być jadalne?

Justyna Pargieła: Oczywiście! W Polsce występuje ok. 3,5 tys. roślin, a w różnych źródłach mówi się, że między 800 a 1000 jest jadalnych. Od dawna edukuję ludzi w temacie wykorzystywania roślin nieuprawnych, czyli potocznie mówiąc chwastów. Można je stosować w różny sposób. Najbardziej znane jest wykorzystanie ich w fitoterapii, ale wiedza o tym, że te rośliny były kiedyś jedzeniem, zniknęła. A przecież jeszcze całkiem niedawno były używane w naszej kuchni na co dzień. Podczas wojny jadało się ich bardzo dużo i wiele osób właśnie na tych „chwastach”, czyli na pokrzywie, lebiodzie czy żółtnicy, ten czas przeżyło. Gdy wojna się skończyła i ludzie chcieli o niej zapomnieć, zapomnieli i o tych roślinach. Ale co ciekawe, zapomnieli tylko w Polsce, bo w innych krajach wygląda to zupełnie inaczej. Na przykład we Włoszech jest czymś zupełnie normalnym, że kobiety zbierają rano świeże liście różnych roślin, które znajdują podczas spaceru. Część z nich wykorzystują w swojej kuchni, a część sprzedają na bazarach. Podobnie jest w Gruzji czy nawet w Niemczech, gdzie niezwykle popularny jest np. czosnek niedźwiedzi.

Zauważa Pani powrót u nas do dawnych tradycji wykorzystywania roślin nieuprawnych także w kuchni?

Tak. Ludzie z różnych powodów zaczynają się zagłębiać w wiedzę związaną z tzw. dziką kuchnią. Jest to trochę w modzie, bo na topie jest nurt survivalowy. Są tacy, którzy chcą być przygotowani na szczególne wydarzenia i szukają sposobów, jak przetrwać, żywiąc się np. tylko dzikimi roślinami. Coraz więcej osób interesuje się także zdrowym jedzeniem, a dzika kuchnia to wykorzystywanie roślin, które mają tzw. wysoką gęstość odżywczą. Wiele z tych roślin można nazwać żywnością funkcjonalną, która oprócz kalorii daje coś więcej.

Które dzikie rośliny są takie zdrowe?

Choćby mój ukochany podagrycznik. To roślina, którą wszyscy namiętnie tępią, bo rośnie jak chwast, ma rozłogowe korzenie i trudno ją wytępić. W żywieniu jednak jest fenomenalna. Zastępuje z powodzeniem szpinak. Można go jeść cały rok, usuwa z organizmu nadmiar kwasu moczowego, jest lekarstwem na podagrę, stąd też jego nazwa, i nie musimy się obawiać, że go przedawkujemy. Wszystko, co można zrobić z zielonych liści, można też przygotować z podagrycznika. Jadalne rośliny zmieniają się w skali roku. Wiosną można zajadać ziarnopłon, a na przykład o tej porze pojawia się żółtlica, czyli chwast ziemniaczany. Ziołem, które promuję i które wszystkim polecam, jest nasza znana babka. Można z niej zrobić kimchi, bigos, można ją ukisić, ale najlepiej sprawdza się w cieście z mąki z ciecierzycy. Robi się chrupka jak chipsy, a przecież my lubimy chipsy. Babka ma właściwości przeciwzapalne, przeciwkaszlowe, potrafi wspomóc leczenie wrzodów żołądka, zawiera chlorofil. Jej potencjał jest ogromny, a mamy tej rośliny naprawdę dużo.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy