Nowy numer 39/2022 Archiwum

Droga jak życie

Kolejny dzień w trasie, 30 km. Ci, którym wydawało się, że pielgrzymowanie to bułka z masłem, już są po największym kryzysie.

Każdy dzień pielgrzymów, którzy 3 sierpnia wyruszyli w drogę, wypełnia modlitwa. Jest też czas na rozmowę, zabawę, a ci, którzy po długiej wędrówce mają siły, mogą nawet tańczyć. Podobno Matka Boża regeneruje najlepiej. – To taki cudowny czas, kiedy człowiek – jeśli czuje się zmęczony, jest to tylko zmęczenie fizyczne. A im większe zmęczenie fizyczne, tym lepszy stan ducha – śmieje się pani Kazimiera, pielgrzymująca na Jasną Górę po raz siódmy.

Zawsze jest trudno

8 sierpnia pielgrzymi dotarli na Święty Krzyż. – Teraz będzie już z górki – mówią ci, dla których ten właśnie etap był jednym z trudniejszych. – Idę pierwszy raz i choć przygotowywałam się zarówno fizycznie, jak i mentalnie, są momenty, w których nie daję rady – mówi Marta, tegoroczna maturzystka. – Najważniejsza jest jednak intencja i jej się trzymam. Bardzo chcę dojść do Częstochowy bez żadnej pomocy.

Mszy na Świętym Krzyżu przewodniczył bp Adam Bab. Mówił o wyborach i ich znaczeniu. – Żeby nam nie przyszło do głowy, że Bogu są obojętne nasze życie, nasze wybory, że można żyć byle jak, byle w ostatniej chwili Go zagadać – przekonywał. – Papież Franciszek powiedział, że Bóg nie męczy się przebaczaniem. Tak, ale nie możemy Boga traktować jak maszynkę do przebaczania, tak po cwaniacku, bez względu na dotychczasowe wybory, jakby były one nieistotne – zaznaczył w homilii biskup.

Święty Krzyż dla wielu ma symboliczne znaczenie. – To zmęczenie przy wchodzeniu pokazuje, jak wygląda nasze życie – mówi pan Stanisław. – Ciekawe, że tu zawsze jest trudno. I to nie tylko fizycznie, ale też psychicznie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy