Nowy numer 4/2023 Archiwum

Budowanie relacji

„Bóg nie potrzebuje naszych czynów bez naszego serca” – mówił ks. Leon Dehon, założyciel sercanów. W tej parafii szczególnie łączy się działanie z miłością.

W Lublinie zaczęło się od młodych, kiedy bp Bolesław Pylak poprosił sercanów, by zaopiekowali się młodzieżą ze Szkoły Podstawowej nr 34 i z Zasadniczej Szkoły Dziewiarskiej. Był rok 1973 i zadania tego podjął się ks. Franciszek Hajnowski. Wówczas powstawała nowa dzielnica Lublina – Czechów, ale już wiadomo było, że ta część miasta będzie się rozrastać i potrzebna tu będzie parafia. – Wówczas ks. Franciszek w zakupionym przez zgromadzenie domu uczył katechezy i zaczął odprawiać Msze św. Przychodziło na nie coraz więcej ludzi, a potrzeba budowy jakiejś większej kaplicy, a potem kościoła, stawała się oczywista – opowiada ks. Kazimierz Lewandowski, proboszcz parafii.

Dobra droga

Rzeczywiście, dzięki staraniom wielu ludzi udało się przy ulicy Radzyńskiej w Lublinie postawić kościół, który otrzymał wezwanie Dobrego Pasterza. Młodzi ludzie, którzy wprowadzali się na nowe osiedle, spotykali się i poznawali dzięki parafii. Księża sercanie, którzy byli tu gospodarzami, zgodnie z charyzmatem swego założyciela ks. Leona Dehona, łączyli wymiar mistyczny i społeczny. Pierwszy wyrażał się głębokim nabożeństwem do Serca Jezusowego, z podkreśleniem potrzeby wynagrodzenia za grzechy oziębłości, obojętności i niewdzięczności wielu ludzi, świeckich i duchownych. Drugi był wyjściem do ludzi młodych, potrzebujących i cierpiących, by codzienną pracą budować wśród nich królestwo Bożego Serca. Stąd liczne wspólnoty zarówno dla najmłodszych, jak i młodzieży i starszych.

– Każdy, kto chciałby czegoś więcej niż tylko uczestnictwa w niedzielnej Mszy św., znajdzie coś dla siebie. Wyzwaniem dla duszpasterzy jest docieranie do ludzi, którzy z różnych powodów zostają poza Kościołem. Oni też są umiłowanymi dziećmi Boga i z tą nowiną chcemy do nich docierać – mówią kapłani. Szczególne miejsce w tych działaniach zajmują młodzi ludzie, którzy nie mając osobistego doświadczenia wiary, mogą czuć się zagubieni i samotni w dzisiejszym świecie. Stąd liczne zaproszenia kierowane do nich, by dołączyli do różnych inicjatyw. Jedną z nich są Sercańskie Dni Młodych, które zawsze na początku wakacji odbywają się w Pliszczynie pod Lublinem, drugą są całonocne czuwania dla młodych, podczas których można się spotkać z Bogiem i z drugim człowiekiem. – Nasze doświadczenie pokazuje, że na te zaproszenia odpowiadają młodzi, którzy pochodzą z parafii, gdzie kapłani mają dla nich czas. Samo ogłoszenie, że jest jakieś fajne wydarzenie, ich nie pociągnie. Mają tak wiele różnych ofert z zewnątrz, że wzmianka na ambonie to za mało. Trzeba mieć dla nich czas i otwarte serce – mówi ks. Karol Milewski, duszpasterz młodych.

Wśród ludzi

Jednym z owoców wyjścia do ludzi jest świetlica dla dzieci, która powstała przy parafii. To tutaj uczniowie ze szkoły podstawowej mogą przyjść po lekcjach, by pobyć razem, ale także razem się uczyć. – W naszej parafii jest grono osób, które zaangażowały się w to dzieło. W świetlicy można odrobić lekcje, korzystając z pomocy wolontariuszy, zjeść posiłek i spędzić razem czas, uczestnicząc w różnych zajęciach kreatywnych. Wspólny czas buduje relacje i tworzy wspólnotę – mówi ks. Łukasz Grzejda, odpowiedzialny za to dzieło.

Jak ważna może stać się wspólnota, pokazało całonocne czuwanie młodych, jakie odbyło się w parafii 15 października. Przyjechali ludzie z różnych stron Polski, gdzie pracują sercanie, ale nie zabrakło także młodych z lubelskich parafii. – Kto choć raz był w Pliszczynie na Sercańskich Dniach Młodzieży, czy też słyszał o nich, chce ponownie doświadczyć tego, co tam przeżył, czyli spotkania z drugim człowiekiem, który okazał się całkiem fajnym rówieśnikiem, i poruszenia serca wiarą, która nie jest już pustym sloganem, ale doświadczeniem spotkania z żywym Bogiem, stąd nie liczy się odległość do pokonania, ale spotkanie – podkreślają kapłani. Z tych doświadczeń wyrastają też powołania do kapłaństwa, jak jest w przypadku ks. Karola i Łukasza, którzy pochodzą z sercańskich parafii, ale także do małżeństwa, bo wspólnie spędzony czas i dzielone wartości łączą ludzi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy