Nowy numer 4/2023 Archiwum

Zaproszenie do wolontariatu modlitewnego

Wolontariuszem może zostać każdy, kto chce wspierać pacjentów, personel i pracowników placówki.

Modlitewny Wolontariat Hospicjum Dobrego Samarytanina im. św. o. Pio jest nową formułą wsparcia, które ma towarzyszyć personelowi, wolontariuszom, a przede wszystkim pacjentom hospicyjnym.

Pomoc w odchodzeniu

– Wolontariat modlitewny funkcjonował w placówce od początku. Ale teraz chcemy prosić o szersze i intensywniejsze wsparcie – mówi Paweł Snopek, koordynator wolontariatu w Hospicjum Dobrego Samarytanina w Lublinie. Aby dołączyć do tej inicjatywy, wystarczy przesłać zgłoszenie na adres mailowy: wolontariat@hospicjum-samarytanin.pl lub skontaktować się, dzwoniąc pod numer: 817 436 565. Jak podkreśla P. Snopek, można się też modlić w zaciszu swojego domu, według własnego zwyczaju i dowolną modlitwą, choć zachęca się wolontariuszy modlitewnych do odmawiania litanii do św. o. Pio. Wolontariat w placówce przy ul. Bernardyńskiej 11A w Lublinie ma długą i bogatą tradycję. Sama instytucja została przed laty powołana do życia właśnie przez wolontariuszy. Aktualnie posługuje to ponad trzydziestu stałych wolontariuszy różnych profesji i w różnym wieku oraz stu wolontariuszy akcyjnych. Personel, kapelan i ochotnicy towarzyszą tu każdego roku w odchodzeniu ok. 800 pacjentom. Dlatego tak ważne są w tej przestrzeni pojednanie i pomoc duchowa.

Wiara osób świeckich

Do wolontariatu w hospicjum trafił po różnych perturbacjach. Po długiej modlitwie odczytał, żeby spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Zrozumiał, że odkrył na nowo definicję miłosierdzia Bożego. Skierował więc kroki do hospicjum przy ul. Bernardyńskiej. Po rozmowie z duchownym i osobą odpowiedzialną za wolontariuszy wiedział, że będzie udzielać pacjentom Komunii św. dwa dni w tygodniu. Początkowo relacje z podopiecznymi nie były proste. Z czasem nauczył się rozmawiać z nimi, mając świadomość, że są to osoby umierające. – To nie był przypadek, że tu trafiłem. Było to jeszcze przed pandemią koronawirusa. Życie toczyło się swoim tempem, a ja czułem nagłą potrzebę wsparcia duchowego i modlitewnego tych pacjentów. Rozpoczęliśmy to działanie tuż przed epidemią, dzięki temu pacjenci hospicyjni nie zostali sami w czasie lockdownu. Informowaliśmy ich wtedy, że są osoby, które modlą się za nich. To była nie nasza zasługa, ale Boga – mówi Marek Pomałecki, szafarz nadzwyczajny Komunii św. i wolontariusz hospicyjny.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy