Bożonarodzeniowy poranek okazał się wyjątkowo bolesny nie tylko dla parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kunickiego w Lublinie, ale także dla całej archidiecezji lubelskiej. W dzień, który dla wiernych jest czasem radości i pokoju, o świcie wybuchł pożar dachu jednej z większych lubelskich świątyń.
Dramatyczne wydarzenia przerwały świąteczne uroczystości i postawiły wspólnotę wobec jednego z najtrudniejszych wyzwań w ponad 90-letniej historii parafii. Ogień pojawił się tuż po godzinie 7 i objął konstrukcję dachu kościoła. Dzięki szybkiej reakcji proboszcza oraz sprawnej akcji służb ratunkowych nikt nie ucierpiał, a płomienie nie przedostały się do wnętrza świątyni. Mimo to skala zniszczeń jest ogromna, a akcja gaśnicza trwała wiele godzin.
Na miejscu od wczesnych godzin porannych pracowało 27 zastępów Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej z Lublina i okolic - łącznie około 80 strażaków. Do działań dołączyli również strażacy z Warszawy, którzy przywieźli specjalistyczny podnośnik o zasięgu 68 metrów, niezbędny do prowadzenia akcji na wysokości dachu. Gaszenie pożaru utrudniały zarówno trudne warunki atmosferyczne, jak i bardzo niska temperatura, sięgająca -10 stopni Celsjusza, powodująca zamarzanie wody.
- Strażacy mają niełatwe warunki pracy. Przy takiej temperaturze woda zamarza, co znacząco utrudnia działania ratownicze - podkreślał wojewoda lubelski Krzysztof Komorski, który był obecny na miejscu zdarzenia. Zapewnił również proboszcza i parafię o pełnym wsparciu ze strony władz.
Jak informował komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie st. bryg. Zenon Pisiewicz, sytuacja była bardzo wymagająca ze względów technicznych.
- Pożar został zlokalizowany, to znaczy nie rozprzestrzenia się dalej. Sytuacja jest pod kontrolą, jednak akcja na pewno potrwa jeszcze wiele godzin - mówił komendant. Wyjaśniał, że dach świątyni ma konstrukcję wielowarstwową.
- Jest to dach pokryty blachą, pod którą znajduje się pełne deskowanie, następnie konstrukcja stalowa, izolacja z wełny mineralnej oraz żelbet. Nie ma możliwości skutecznego działania od wnętrza, dlatego musimy rozcinać dach od zewnątrz i w ten sposób docierać do zarzewi ognia - tłumaczył Pisiewicz. Działania prowadzono zarówno z zewnątrz przy użyciu podnośników, jak i od wewnątrz, tam gdzie było to możliwe. Dzięki temu udało się ograniczyć rozprzestrzenianie ognia i zapobiec większym zniszczeniom wewnątrz świątyni. Jak zaznaczył komendant PSP, chociaż pożar nie przedostał się do wnętrza i „wnętrze nie zostało spalone”, strażacy musieli też chronić wyposażenie kościoła przed zniszczeniem przez wodę i ogień.
Pierwsze oznaki zagrożenia zauważył proboszcz parafii ks. Waldemar Sądecki.
- Około godziny 7 pojawiły się problemy z prądem. Gdy próbowałem to sprawdzić, zobaczyłem dym na dachu. Początkowo myślałem, że to para wodna z pompy ciepła, ale zapach dymu rozwiał wszelkie wątpliwości - relacjonował. W kościele przebywało wówczas około 30-40 osób, które natychmiast zostały ewakuowane, a na numer alarmowy 112 wezwano służby.
Przyczyny pożaru na razie nie są znane. Proboszcz wyklucza jednak, by źródłem ognia była instalacja fotowoltaiczna. Jak wyjaśnia, panele znajdują się po południowej stronie dachu, natomiast pożar rozpoczął się od strony północnej. Dopiero później, gdy temperatura znacznie wzrosła, ogniem objęta została również fotowoltaika.
Straty są bardzo poważne. Dach świątyni uległ zniszczeniu i wymaga całkowitej odbudowy. Uszkodzona została blacha, instalacja fotowoltaiczna oraz najprawdopodobniej wszystkie instalacje elektryczne, które ze względów bezpieczeństwa będą musiały zostać wykonane od nowa. Dodatkowym problemem jest ogromna ilość wody użytej do gaszenia pożaru. Przy ujemnych temperaturach może ona powodować kolejne uszkodzenia konstrukcyjne i wykończeniowe. Obecnie priorytetem jest dogaszenie wszystkich zarzewi ognia oraz osuszenie kościoła. Pełna ocena strat będzie możliwa dopiero wtedy, gdy wejście do wnętrza stanie się bezpieczne.
Solidarność z parafią wyraził metropolita lubelski abp Stanisław Budzik, który był obecny na miejscu pożaru. Podkreślał, że to bardzo bolesne doświadczenie dla całej wspólnoty, ale także moment, który może zmobilizować wiernych do wzajemnej pomocy i wsparcia.
- To bardzo bolesne wydarzenie dla całej wspólnoty. Widziałem ogromne zaangażowanie strażaków i sprawną organizację działań ratunkowych. Wierzę, że ta tragedia zmobilizuje wielu ludzi do pomocy i że kościół zostanie odbudowany - mówił metropolita, podkreślając także ogromną i ofiarną pracę strażaków biorących udział w akcji gaśniczej.
Parafia apeluje o modlitwę i pomoc materialną. Tymczasowo Msze Święte odprawiane są w domu parafialnym. O dalszych decyzjach, postępach prac oraz możliwościach wsparcia wierni będą informowani na bieżąco za pośrednictwem strony internetowej parafii.
Abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski, ogłosił w specjalnym komunikacie zbiórkę w całej archidiecezji na odbudowę spalonego kościoła. Zbiórka w lubelskich parafiach ma zostać przeprowadzona w Niedzielę Świętej Rodziny, tj. 28 grudnia.
(obraz) |