Okres Świąt Bożego Narodzenia to czas rodzinnych spotkań. Muzyka łagodzi obyczaje, dlatego też w naszym kraju tak żywa jest tradycja wspólnego śpiewania kolęd. Podtrzymując ten zwyczaj, kilka rodzin z Domowego Kościoła w Chełmie spotkało się, by razem pośpiewać kolędy.
Termin "kolęda" pochodzi ze starożytnego Rzymu i oznacza pierwszy dzień miesiąca. Panował tam zwyczaj odwiedzania się, wręczania podarków. Religia chrześcijańska przejęła ten zwyczaj i dostosowała do kalendarza liturgicznego.
Tradycja kolędowania od domu do domu zyskuje popularność. W grupie kolędników pojawiają się przebierańcy: góral, turoń, pasterz, anioł, czasem Józef i Maryja z Dzieciątkiem, jest niesiona gwiazda. Grupy kolędników chodzą od domu do domu, śpiewając kolędy, składając życzenia, a w zamian otrzymują słodycze czy ofiary.
Są też organizowane spotkania kolędowe w kościołach i domach kultury. Rodziny z Ruchu Światło-Życie - gałęzi Domowego Kościoła - w Chełmie, chcąc podtrzymać zwyczaj wspólnego śpiewania kolęd, spotkały się w jednym domu. - Przyszedłem, by towarzyszyć żonie w kolędowaniu. Zaskoczyło mnie to, że śpiewałem i podobało mi się - opowiada Piotr. Były przygotowane na tę okoliczność kolędowe śpiewniczki, które ułatwiały śpiewanie więcej niż kilku zwrotek.
Kolędowanie to czas budowania więzi, czas radości, rodzinnych spotkań, poczucia bycia częścią konkretnej grupy społecznej i religijnej. - To był dobry czas, bez pośpiechu i bez stresu, że ktoś oceni jakość śpiewu. Powrót do aktywnego, wspólnego kolędowania to wyraz naszej wiary, ale też świadectwo - mówi Małgorzata.