W poniedziałek 5 stycznia przypada druga rocznica śmierci bp. Ryszarda Karpińskiego. Dziękując Bogu za jego posługę, w archikatedrze lubelskiej w niedzielę 4 stycznia o 19.00 odprawiona zostanie Msza św. w intencji księdza biskupa.
Choć wielu z nas pamięta biskupa, nie każdy miał okazję poznać historię jego życia. Przypominamy ją.
W małej wsi Rudzienko, w domu bp. Ryszarda Karpińskiego, zawsze było coś do jedzenia, mimo okupacji i biedy. Nie były to rarytasy, ale w lepszych czasach cukier z wodą i chleb ze smalcem, w gorszych chleb z olejem lnianym i szczyptą soli. Mały Rysio brał taką pajdę chleba i siadał obok dziadka, który uczył go czytać.
– Nie chodziłem jeszcze do szkoły, zresztą w czasie okupacji początkowo szkoła była zamknięta, więc nie było takiej możliwości, ale czytanie bardzo mi się podobało. Nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł się uczyć w prawdziwej szkole – wspominał bp Ryszard. Zanim było to możliwe, nauczyciele potajemnie gromadzili dzieci i uczyli je na tajnych kompletach. Kiedy w 1943 roku była możliwość pójścia do szkoły, Rysia zakwalifikowano do klasy II, choć wiedzę miał jak trzecioklasista, ale do trzeciej klasy był za młody.
W czasie okupacji kościół parafialny, do którego przynależała wieś Rudzienko, był otwarty. Księża nie mogli mieszkać na plebani, którą zajęli Niemcy, ale ludzie przygarnęli kapłanów, więc nadal mogli sprawować posługę duszpasterską. W 1942 roku miały miejsce prymicje jednego z kapłanów wyświęconego potajemnie przez bp Leona Fulmana, który przebywał na zesłaniu w Nowym Sączu.
– Miałem wtedy 7 lat i było to dla mnie wielkim przeżyciem. Uczestnictwo w tej potajemnej uroczystości było czymś niezwykłym. Czułem się wzruszony i poruszony. Rozumiałem, że ten ksiądz, który pierwszy raz odprawia Mszę św. ma jakąś szczególną misję. Wtedy chyba pierwszy raz przyszło mi do głowy, że może i ja kiedyś chciałabym tak, jak on stanąć przy ołtarzu i sprawować Mszę św. – wspominał bp Ryszard.
Jednak trwała wojna. Na wsi pracy było dużo, do tego dochodził strach przed okupantem i na wiele rzeczy nie można było sobie pozwolić. Kiedy wojna się skończyła, nie było dużo lepiej.
– Największą atrakcją była nauka. Ciągnęło mnie do niej i łatwo mi przychodziła – wspominał biskup. Nie mając jeszcze 13 lat, ukończył Szkołę Powszechną. Bardzo chciał się uczyć dalej, ale wiązało się to z wyjazdem do Lubartowa lub do Lublina.
Tak trafił do „Biskupiaka” czyli szkoły dla chłopców prowadzonej przez diecezję. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionego księdza udało się znaleźć miejsce w internacie przy szkole, który wówczas mieścił się przy ulicy Ogrodowej. W szkole Ryszard zaprzyjaźnił się z kolegą, który mieszkał w internacie u księży salezjanów. Za jego namową po pewnym czasie przeniósł się internatu salezjańskiego.
– To, co mnie tam pociągało, to była możliwość uczestniczenia codziennie we Mszy św. i modlitwach, czego nie było w internacie przy Ogrodowej. Myślę, że przykład życia zakonnego też mnie pociągał, dlatego, gdy w 11 klasie była możliwość przeniesienia do Seminarium Duchownego na tzw. kurs przygotowawczy, postanowiłem spróbować. Gnał mnie jakiś młodzieńczy zapał do szukania swego miejsca w życiu. Pomyślałem sobie, że jak mi się spodoba w seminarium, to zostanę, a jak nie, będę bez przeszkód mógł odejść. Spodobało mi się tak bardzo, że utwierdziłem się w swojej decyzji – podkreślał.
Święcenia kapłańskie przyjął 19 kwietnia 1959 roku. Jego pierwszą placówką duszpasterską była parafia św. Teresy w Lublinie.
Jako neoprezbiter został skierowany do pracy w parafii św. Teresy w Lublinie, gdzie uczył katechezy. Po roku biskup skierował go na studia najpierw na KUL, potem do Rzymu.
W okresie rzymskich studiów na czas wakacji wyjeżdżał do Francji, Irlandii, Austrii, Niemiec i Stanów Zjednoczonych, gdzie pomagał w duszpasterstwie i doskonalił znajomość języków obcych.
Od 1970 do 1971 r. był drugim prefektem Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie i sekretarzem Instytutu Kultury Religijnej przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W tym okresie prowadził lektoraty z języka włoskiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i wykłady z Pisma Świętego w Instytucie Kultury Religijnej.
Jego rzymskie studia i znajomość języków obcych sprawiła, że został pracownikiem Papieskiej Komisji ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżujących.
24 sierpnia 1985 został mianowany pomocniczym biskupem lubelskim. Zmarł 5 stycznia 2024 roku.