Mróz może być śmiertelny

Wszystkie miejsca zajęte w noclegowniach w regionie, ale nikt nie zostanie bez pomocy - zapewniają służby i apelują, by zwrócić uwagę na ludzi bezdomnych pozostających na dworze.

Jeden telefon może uratować komuś życie - gdy widzimy osobę w kryzysie bezdomności, która mimo mrozu śpi na dworze lub miejscach nieogrzewanych - nie bądźmy obojętni. Warto wtedy zadzwonić do Staży Miejskiej czy pod numer alarmowy 112, by powiadomić służby o człowieku być może potrzebującym pomocy. 

Zimą szczególne znaczenie mają miejsca, gdzie można się ogrzać i bezpiecznie spędzić noc. Jednym z nich jest schronisko dla bezdomnych prowadzone przez Bractwo Miłosierdzia św. Brata Alberta w Lublinie, które dysponuje 30 miejscami, jednak gdy mróz na dworze nikt nie pozostanie bez pomocy.

Od lat w Lublinie działa także "gorący patrol" prowadzony przez lubelskie Centrum Wolontariatu. To dzięki wolontariuszom w okresie jesienno-zimowym każdego dnia można zjeść gorący posiłek. Kuchnia przy Ul. Łęczyńskiej 3 a działa od poniedziałku do soboty od 18.00 do 20.00 zaś w niedziele i święta od godz. 16.00 do 18.00.

Kiedy w 2002 r. media podały, że Lubelszczyzna plasuje się w czołówce miejsc w Polsce, gdzie zamarzło najwięcej ludzi, ks. Mietek Puzewicz postanowił, by coś zrobić, zareagować, odszukać potrzebujących, podejść z kanapką i gorącą herbatą. Stąd pomysł nazwy programu: gorący - od herbaty, patrol - od co wieczorowych akcji.

Początkowo było to przeszukiwanie okolic dworców, węzłów ciepłowniczych, uliczek. Z czasem potrzebujący sami wiedzieli, że wieczorem można spotkać patrol pod PKP, i na to spotkanie przychodzili. Na herbatę, ale i na rozmowę, bo jak sami mówią, jesteśmy ich łącznikiem ze światem, kiedy można porozmawiać o czymś więcej, niż tylko gdzie i za co dziś pijemy.

- Punktem wyjścia był człowiek, nie wypytywanie o przeszłość, o przewinienia, nawet jeśli ktoś czasem zatracił swoje człowieczeństwo, poprzez utratę pracy, alkohol, utratę domu - mówią wolontariusze z "Gorącego patrolu".

Tak jest do dziś. Wolontariusze z mobilnego gorącego patrolu pojawiają się w miejscach, gdzie zazwyczaj przebywają bezdomni. Mają ze sobą gorącą herbatę i sprawdzają czego osobom w kryzysie potrzeba. Nikt nie zostaje bez pomocy.

Do wolontariatu może każdy dołączyć, bo wciąż czynienie dobra jest w cenie. Wystarczy skontaktować się z Lubelskim Centrum Wolontariatu.

« 1 »