Każdy mógł poczuć się jak król, jeden z tych, który przyszedł pokłonić się Dzieciątku. Ulicami Lublina przeszedł Orszak Trzech Króli - czas radości i świadectwa wiary.
Orszaki na ulicach różnych miejscowości to już tradycja. Tylko w naszej archidiecezji przeszło ich kilkanaście, gromadząc tysiące ludzi, którzy w ten sposób dają świadectwo swojej wiary.
Orszak w Lublinie rozpoczął się na Placu Zamkowym od kolędowania i przypomnienia historii narodzin Jezusa. Potem za wielką gwiazdą wraz z trzema królami, wierni przeszli do archikatedry, gdzie odbyła się uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem abp Stanisława Budzika.
- Zastanówmy się, czy tak jak Mędrcy potrafimy patrzeć w niebo, czy jest w naszym sercu pragnienie Boga, tego co piękne i dobre? Czy pozwalam się ponieść, jak sucha gałąź wiejącym dziś wiatrom? Mędrcy nie zadowalali się wegetowaniem. Czuli, że żeby żyć naprawdę trzeba mieć szlachetny cel. Dlatego trzeba podnieść głowę do góry. Zachęca do tego też Liturgia Godzin, w której czytamy "Wy którzy Pana szukacie, podnieście swe oczy do góry" - mówił abp Stanisław.
Przywołał też słowa papieża Franciszka, który mówił, że gwiazda prowadząca do Jezusa nie oślepia, ale łagodnie zaprasza.
- Musimy zadać sobie pytanie jakie gwiazdy wybieramy w swoim życiu, czy to gwiazda sukcesu, zaszczytu, przyjemności? Jeśli tak, warto wiedzieć, że to nie gwiazdy, ale meteory które zaraz stracą blask i zgasną. Natomiast gwiazda Pana zawsze jest obecna, bierze nas za rękę i prowadzi. Nie obiecuje pieniędzy, nie mami wielką wygraną ale daje pokój i nadzieję - mówił abp Budzik.
Królewskie korony, śpiew kolęd, uśmiech dzieci i starszych czyni ten orszak piękny nie z powodu tradycji, ale dlatego, że to opowieść o drodze u początku której stoi gwiazda.
- Mędrcy wyruszyli za gwiazdą, bo uwierzyli, że jej światło prowadzi do czegoś wielkiego. Najpierw gwiazda była pytaniem, - dokąd to prowadzi? Pan Bóg zaczyna z nami tak samo, od małego światła, tęsknoty, która nie daje się zaspokoić byle czym. Czasem to światło pojawia się w codzienności, w spotkaniu z kimś, jakimś pytaniu, ciszy. Może po to jest orszak by obudzić w nas ważne pytania: na czym mam oprzeć moją nadzieję, byśmy nie zadowalali się zwykłą małą radością, ale usłyszeli, że jest ktoś dla kogo warto iść dalej - mówił metropolita.
Podkreślił też, że gwiazda nie usunęła trudności na drodze Mędrców. Musieli przejść przez noc, niepewność, zmęczenie. Kiedy dotarli do Jerozolimy, gwiazda zniknęła. Poszli zapytać się o nią do Heroda, który jest symbolem fałszywych świateł. Takich, które obiecują łatwe rozwiązania, a prowadzą do lęku i samotności.
- Bóg prowadzi nas nie po to byśmy nie doświadczali nocy, ale po to byśmy w nocy nie zagubili kierunku w którym mamy iść - podkreślał abp Stanisław.
Hasłem tegorocznych orszaków są słowa: "Nadzieją się cieszą". To fragment kolędy, który mówi, że Mędrcami kierowała nadzieja na spotkanie z kimś wielkim. Mają w sercu pewność, że Bóg jest wierny, że ich poprowadzi, że wędrówka ma sens. - Niech i nam nie brakuje takiej nadziei - zachęcał abp Budzik.