- Kościół nawet nad trumną nie przestaje słuchać słowa, które daje nadzieję. Spotykają się łzy bólu i nadzieja, że miłość jest większa niż śmierć - mówił abp Stanisław Budzik podczas Mszy pogrzebowej ks. Jerzego Ważnego w Wąwolnicy.
Ksiądz Jerzy zmagał się z chorobą. 14 stycznia, w wieku 65 lat i po 39 latach kapłańskiej posługi, ks. kan. Ważny, proboszcz parafii pw. św. Wojciecha w Wąwolnicy oraz kustosz Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej, przeszedł do domu Ojca. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Wąwolnicy.
Eucharystii przewodniczył abp Budzik, który mówił o nadziei i kapłańskiej posłudze ks. Jerzego. - Patrząc na jego cierpienie, rodzi się pytanie: dlaczego? Liturgia daje nam odpowiedź, że Bóg nie zawsze tłumaczy, ale zawsze towarzyszy, nie zawsze zabiera krzyż, ale daje siłę, by go nieść. Zapewnia, że śmierć to nie koniec, ale początek. Pismo mówi: "Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana". Kapłan nie żyje dla siebie, żyje dla Boga, dla ludzi, których mu Bóg powierza, dla młodych i starszych, dla pielgrzymów, dla tych, którzy się cieszą, i dla tych, którzy płaczą. Tak żył ks. Jerzy - podkreślał abp Stanisław.
Przypomniał, że przez 25 lat posługi w Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej ks. Jerzy zawsze był dla drugiego człowieka. Żył dla swojej wspólnoty parafialnej św. Wojciecha i dla pielgrzymów, którzy tu przybywali.
Uroczystości pogrzebowe w Wąwolnicy.
Archiwum parafii
- Był nie tylko sprawnym zarządcą parafii, ale ojcem dla wiernych, był wielkim czcicielem Matki Bożej. W jego posłudze było widać harmonijną jedność dobrego gospodarza i pasterza. Z jednej strony podejmował wiele prac - choćby odnowił bazylikę. Był konsekwentny w działaniu, nie bał się podejmować decyzji. Przede wszystkim był jednak dobrym pasterzem. Nawet najpiękniejsze mury nie ożyją, dlatego ważniejsze były duszpasterstwo, docieranie do ludzi i służba. To wypełniał każdego dnia. Zawsze dawał świadectwo uczciwości, rzetelności, dyskrecji i pokory. Potrafił okazywać szacunek, widzieliśmy to szczególnie, jak ks. Jerzy szanował swojego poprzednika ks. inf. Jana Pęzioła. Był autentycznym czcicielem Maryi, która jest drogą do Jezusa. Ona zawsze mówi: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". A co mówi Jezus do nas przy trumnie ks. Jerzego? Chrystus mówi, że nie odtrąci wierzących, nie zostawi ich. Jezus nie tylko pociesza w żałobie, ale sam przez śmierć przeszedł i zmartwychwstał. Ks. Jerzy żył dla Chrystusa i umarł dla Chrystusa. Choroba to było dopełnienie jego życia, zaufania Bogu. Będzie nam go brakować, jego spokoju dobrego pasterza - mówił abp Stanisław.
Podkreślił też, że ten pogrzeb jest nie tylko wspomnieniem, ale i pytaniem, jakie Bóg stawia każdemu z nas: "Dla kogo żyję? Czy moja wiara jest żywa, czy tradycyjna, czy potrafię nie żyć tylko dla siebie?". Może ta śmierć jest dla nas zachętą, byśmy nie zmarnowali dziedzictwa pracy ks. Jerzego, jego świadectwa.
Ks. Ważny spoczął na cmentarzu w Wąwolnicy.