Mateczki Majdanka

Gdyby nie pomoc tych Lublinianek, dla wielu więźniów Majdanka nie byłoby żadnej nadziei. W Lublinie powstał film pt. "Mateczki", który opowiada o tych niezłomnych kobietach.

Cytat „Poświęcenie się i ofiarność wypływa nie tylko z obowiązku, ale przede wszystkim z serca…” pochodzi z listu napisanego przez polskich więźniów obozu koncentracyjnego na Majdanku do mieszkanek Lublina, które pomagały osadzonym w najtrudniejszym okresie ich pobytu w KL Lublin, dostarczając do obozu żywność, lekarstwa i wieści od najbliższych. Adresatkami listu są: Antonina Gryga, właścicielka piekarni, oraz działaczki społeczne i konspiratorki Saturnina Malm i Elżbieta Lauber-Krzyżewska. Więźniowie nazywali je pieszczotliwie „mateczkami obozowymi”, ponieważ okazały się nie tylko niezawodnymi, ale również czułymi i serdecznymi opiekunkami. Ich determinacja w niesieniu pomocy i wielka ofiarność ocaliły niejedno życie.

Antonina Grygowa (1898-1980) była patriotką i działaczką społeczną, właścicielką znanej lubelskiej piekarni, którą prowadziła z mężem Franciszkiem i córkami: Zofią, Hanką i Wandą. Od początku II wojny światowej bezinteresownie angażowała się w pomoc osadzonym w obozach i więzieniach. Oprócz wsparcia, jakim otaczała uwięzionych, niosła pomoc Żydom. Zasięg jej działalności obejmował nie tylko Lublin, ale też obozy koncentracyjne i jenieckie w Rzeszy. To od niej wzięci do niewoli otrzymywali oprócz paczek z żywnością i lekami listy ze słowami wsparcia i pociechy. Do paczek kierowanych do obozu zwykle do swojego imienia dopisywała nazwisko więźnia, dlatego nie znali oni jej osobiście i nazywali „Ciotką Antoniną” lub „Mateczką”. W ostatnich dniach okupacji z jej inicjatywy zorganizowano w Lublinie szpitalik i jadłodajnię dla żołnierzy, a tuż po ucieczce Niemców stołówkę dla uchodźców i więźniów wracających z obozów. Za bezinteresowną pomoc, jaką niosła uwięzionym w KL Lublin, na wniosek ocalałych jedną z lubelskich ulic w pobliżu obozu nazwano imieniem Antoniny Grygowej.

Saturnina Malm (1907-1982) nawiązała kontakt z obozem na Majdanku już w styczniu 1942 r. Początkowo objęła swoją pomocą kilku więźniów, jednak od stycznia 1943 r., kiedy na Majdanek zaczęły napływać transporty z polskimi więźniami politycznymi, liczba jej podopiecznych gwałtownie wzrosła. Uświadomiwszy sobie, że sama nie jest w stanie udzielić pomocy tak wielu potrzebującym, Saturnina nawiązała współpracę z lekarzami, aptekarzami, właścicielami sklepów, a także zwyczajnymi mieszkańcami Lublina. Na rzecz osadzonych działała niestrudzenie do momentu ich ewakuacji do innych obozów. Przygotowywała paczki, przemycała grypsy, organizowała spotkania rodzin z więźniami. W swoim mieszkaniu ukrywała też kilkunastoletnią Żydówkę.

Elżbieta Krzyżewska (1912-2005) od końca 1941 r. zajmowała się rozpoznaniem Majdanka dla Komendy Głównej ZWZ (później AK). Zaangażowała się również w akcję pomocy dla osadzonych na Majdanku Polaków. Przygotowywała paczki z żywnością i lekami dla więźniów, prowadziła osobistą korespondencję z osadzonymi oraz pośredniczyła w nawiązaniu kontaktów więźniów z ich rodzinami. Spotykała się z więźniami w mieszkaniu służbowym swojego ojca, przy ul. Długiej 3, gdzie zorganizowany był punkt odbioru paczek PCK. Oprócz tego udzielała w swoim mieszkaniu schronienia krewnym więźniów, którzy przyjeżdżali do Lublina. Elżbieta odwiedzała też obóz przy okazji dostarczania do niego paczek przez PCK bądź RGO. Podczas jednej z takich wizyt została ciężko pobita przez esesmanów, co przyczyniło się do trwałego uszczerbku na zdrowiu. Po likwidacji obozu Elżbieta pomagała więźniom, którzy zbiegli z ostatniego transportu ewakuacyjnego, dostarczając im odzież cywilną oraz fałszywe dokumenty. 

Scenarzystką i reżyserką filmu jest Małgorzata Orłowska - dziennikarka telewizyjna z wieloletnim stażem, związana z TVP Lublin.

Film będzie można zobaczyć w niedzielę 8 lutego w Centrum Obsługi Zwiedzających na Majdanku o godz. 17.00.

« 1 »
TAGI: