Formacja Liturgicznej Służby Ołtarza to znacznie więcej niż nauka poprawnych gestów i rubryk. Jak podkreślają duszpasterze i sami uczestnicy, jest to droga dojrzewania do świadomego przeżywania wiary i odpowiedzialnej obecności w Kościele oraz świecie.
Wyraźnie wybrzmiało to podczas finału II Konkursu Wiedzy Liturgicznej dla ministrantów i lektorów archidiecezji lubelskiej, który odbywa się dzisiaj w murach Seminarium Metropolitalnego w Lublinie.
- Dlaczego tak ważne jest motywowanie młodych do kształcenia się z zakresu liturgiki? Bo to jest swego rodzaju „mniejsze seminarium" - zauważył w homilii biskup pomocniczy archidiecezji lubelskiej Mieczysław Cisło. Jak dodał, pogłębianie wiedzy chroni przed bezduszną rutyną. Służba przy ołtarzu, pozbawiona refleksji, może stać się mechanicznym obowiązkiem. Tymczasem formacja liturgiczna nadaje jej sens i przekłada się na całe życie chrześcijańskie.
Biskup przywołał poruszający przykład dojrzałego mężczyzny, który na co dzień pełni funkcję komendanta policji, a w swojej parafii posługuje jako lektor. - Kiedykolwiek jestem na Mszy Świętej w kościele parafialnym, nie staję pod chórem. Przychodzę, ubieram albę i stoję przy ołtarzu - mówił. Obok, w ławce, stoi jego żona z dziećmi. To obraz laikatu uformowanego, świadomego i odważnie manifestującego wiarę także w przestrzeni publicznej i rodzinnej.
Takie postawy wyrastają z konkretnych inicjatyw. Jedną z nich jest II Konkurs Wiedzy Liturgicznej. Finał ma miejsce w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Lublinie, gdzie po Mszy Świętej rozpoczęła się rywalizacja najlepszych uczestników etapów parafialnych i dekanalnych. W trzech kategoriach wiekowych mierzy się ze sobą około 65 ministrantów i lektorów z kilkunastu parafii archidiecezji lubelskiej.
- Stawiamy wysoko poprzeczkę - podkreśla ks. Marcin Grzesiak, archidiecezjalny duszpasterz Liturgicznej Służby Ołtarza. - Chłopcy rozczytują się w Ogólnym wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego. To fundament liturgii Kościoła katolickiego, zapisany trudnym językiem. Trzeba naprawdę kochać liturgię i być jej pasjonatem, by nie tylko go studiować, ale też rozumieć i przekładać tę wiedzę na praktykę.
W konkursie liczy się nie tylko pamięciowe opanowanie przepisów, ale także umiejętność ich interpretacji i zastosowania. Uczestnicy pracują w dwuosobowych zespołach, mierząc się z pytaniami dotyczącymi symboliki przedmiotów liturgicznych, różnic między posługami lektora i ceremoniarza czy zasad godnego sprawowania Mszy Świętej.
Młodzi nie ukrywają, że przygotowania bywają wymagające. - Najtrudniejsze były podpunkty i dekrety z ogólnego wprowadzenia - przyznaje Bartosz, lektor z Lublina i kandydat na ceremoniarza w parafii Matki Bożej Fatimskiej w Lublinie. - Wiele rzeczy różni się w praktyce parafialnej, ale chcę wprowadzać te prawidłowe wzorce, oczywiście za zgodą księdza proboszcza - dodaje.
Młodsi ministranci wskazują z kolei na trudności w poruszaniu się po dokumentach i zapamiętywaniu szczegółów. Często w nauce pomagają im rodzice - zwłaszcza mamy. Te szczere wypowiedzi pokazują, że konkurs nie jest celem samym w sobie. To narzędzie formacji, które uczy systematyczności, odpowiedzialności i myślenia o liturgii jako o wspólnym dziele Kościoła. W ten sposób zwykłe „służenie do Mszy” staje się świadomą służbą, a zdobyta wiedza - fundamentem dojrzałego życia chrześcijańskiego.
(obraz) |