95 lat temu w Płocku siostra Faustyna Kowalska ujrzała Jezusa Miłosiernego. Dziś wierni dzięki niej mogą patrzeć na obraz Miłosiernego i korzystać z obietnic danych zakonnicy. W kościele Świętego Ducha w Chełmie usłyszeć można było zachętę, by wpatrywać się w Miłosiernego.
Kolejna, 95. już rocznica objawienia obrazu Jezusa Miłosiernego przypadła 22 lutego. Tego dnia 1931 roku w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku, wieczorem w celi siostry Faustyny Kowalskiej ukazał się jej Pan Jezus w białej szacie, jak opisuje w swoim "Dzienniczku": "Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. – Po chwili powiedział mi Jezus: »Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie«" (Dz. 47).
To wielki dar, który u progu Wielkiego Postu należy przypomnieć, odczytać na nowo i korzystać. Papież Leon XIV w czasie audiencji generalnej w Środę Popielcową przypomniał o rocznicy pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego św. Faustynie Kowalskiej, powiedział, że „zapoczątkowało to nowy rozdział szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia poprzez Koronkę i obraz Jezu, ufam Tobie”.
Także w Chełmie przypomniano znaczenie Miłosierdzia Bożego. Ks. Adam Breś zatrzymał się podczas kazania w pierwszą niedzielę wielkiego postu na obrazie Jezusa Miłosiernego. Przypomniał o obietnicy, którą dał Jezus przez ręce zakonnicy, "że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę, jako swojej chwały". Za papieżem zachęcał do przeżywania Wielkiego Postu przez słuchanie słowa Bożego.
– Dzisiejsze kazanie otworzyło mi oczy, że muszę czytać Pismo św., choć go nie rozumiem czasem, choć trudno mi przychodzi, bo jak powiedział kaznodzieja – "szatan je rozumie i drży kiedy ja czytam". To może mnie ochronić od zła, od podążaniem w złym kierunku. Może być dla mnie wybawieniem od grzechu, od pokus, od realnego zagrożenia przed szatanem, podzieliła się parafianka Jadwiga po Mszy Świętej.
– Słowo Boże prowadzi nas do życia, do ołtarza chleba, do Eucharystii, gdzie Miłosierny sam przychodzi do nas – podsumował ks. Adam.