Na rynku usiąść...

Dom Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym to miejsce pełne sztuki. W plenerowej Galerii "Pod Różą" można zobaczyć fotografie Tomasza Sikory z cyklu "Cztery pory roku".

Choć wykonane przez artystę zdjęcia mają już 12 lat, to ich bohater nie zmienił się wcale. To rynek w Kazimierzu Dolnym. - Jest areną spotkań, wydarzeń kulturalnych, miejscem targu i straganów z pamiątkami oraz ulubionym motywem fotograficznym wszystkich turystów przyjeżdżających do miasteczka. Dlatego wystawę, udostępnioną przez Tomka Sikorę i dzięki uprzejmości Hotelu "Spichlerz", nazwaliśmy "Na rynku usiąść..." - mówi Monika Januszek-Surdacka, kierownik oddziału Dom Kuncewiczów Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym.

T. Sikora urodził się w 1948 r. w rodzinie artystycznej. Matka była malarką, ojciec - rzeźbiarzem. W wieku 20 lat wyjechał na rok do Paryża, gdzie zajął się fotografią. Po powrocie do Polski pracował jako fotoreporter dla Tygodnika Ilustrowanego "Perspektywy". W tym czasie współpracował także z czołowymi polskimi grafikami, tworząc plakaty teatralne i filmowe. W 1979 r. zrealizował dwa duże projekty fotograficzne - "Album" i "Alicja w Krainie Czarów", które zostały wystawione w Muzeum Sztuki Współczesnej w Centrum Pompidou w Paryżu na wystawie Biennale Młodych.

Zaczął wtedy wystawiać także w innych krajach Europy i w USA i podróżować po świecie. Był wielokrotnie nagradzany za kreatywność w fotografii. Do dzisiaj publikuje limitowane edycje swoich książek autorskich oraz wystawia prace na świecie. Od kilku lat mieszka w Męćmierzu koło Kazimierza. Bliskość natury zaowocowała cyklem o czterech porach roku. "Pejzaż, który opowiada o emocjach, trzeba uzbroić w duszę, w coś, co otworzy oglądającego. Ten płaski obraz nie może być wyłącznie dokumentem wizualnym, musi być na tyle zmieniony, zdeformowany, by wywołać emocje. Jeśli pejzaż zrobi się nieostro, lekko poruszy, albo w czerni i bieli, to on oglądającego zaciekawi. Tak robili impresjoniści. Świat widziany z perspektywy rynku w Kazimierzu jest też pełen optymizmu" - mówił T. Sikora w jednym z wywiadów promujących cykl.

Jak wyjaśnia T. Sikora, tę cechę swojego charakteru ceni najbardziej. - Takie patrzenie na świat nie pozwala mi epatować ciemną stroną życia. Kiedyś na wystawie pewien młody fotograf powiedział mi: "Cieszę się, gdy oglądam te zdjęcia, bo twoja fotografia jest taka radosna". Pomyślałem: "Boże, jak fajnie!". Nigdy nie mówiłem o tym głośno, ale zawsze marzyłem, by ona była tak postrzegana. Żeby robić coś takiego, co będzie ludzi cieszyć - podkreśla autor zdjęć.

« 1 »