W czasie ferii zimowych grupa pielgrzymów z Chełma odbyła podróż do Maroka. O swoich doświadczeniach opowiedziała jedna z uczestniczek, Aneta Ostrowska, która podzieliła się spostrzeżeniami, jak w kraju muzułmanów żyją katolicy.
Małgorzata Błaszko-Padewska: Skąd pomysł na wyjazd na pielgrzymkę do kraju, w którym 99 procent populacji wyznaje islam?
Aneta Ostrowska: To ciekawość, a skoro pojawiła się oferta wyjazdu do Maroka zorganizowania przez Sanktuarium Maryjne na Górze Chełmskiej, postanowiliśmy skorzystać.
Mieliście świadomość, że jest to kraj, gdzie katolików jest bardzo mało?
Tak, ale wyjazd w założeniu był pielgrzymką i pojechało z nami dwóch kapłanów, ks. Andrzej Sternik i ks. Arkadiusz Kowalski. W programie były zaplanowane Msze św.
Czym Maroko zaskoczyło ?
Było to osiem dni zwiedzania, oglądania, spacerów, modlitwy i przebywania w pięknych miejscach, w innym świecie, innej religii i kulturze. Cóż powiedzieć, pięknie, zjawiskowo, inaczej. Zwiedziliśmy piękne miasta, weszliśmy do meczetu, poznaliśmy trochę historię tego kraju, mogliśmy obserwować ludzi o odmiennej kulturze, religii, żyjących w innym klimacie.
Kto był waszym przewodnikiem?
Sebastian Ząbczyński – znawca Maroka, pasjonat, specjalista w swojej dziedzinie i profesjonalista w każdym calu. Wspaniały człowiek i choć pierwszy raz w karierze zawodowej prowadził grupę pielgrzymów, a nie zwykłą wycieczkę, sprawdził się na sto procent. Szybko stał się naszym bratem w pielgrzymowaniu. Jak później nam powiedział, było to dla niego wyjątkowe doświadczenie.
Jak połączyliście zwiedzanie ciekawych miejsc z przeżyciami duchowymi?
Najczęściej rano była Msza św. i to każdego dnia. W większości Eucharystie były sprawowane w kościołach katolickich (Marrakesz – kościół Pięciu Męczenników, katedra w Rabacie, kościół w Feez, a dwa razy Msza Święta w hotelu). Uczestnicy pielgrzymki włączali się w pomoc podczas Eucharystii, nawet ja zdecydowałam się przeczytać czytanie. W autokarze, którym poruszaliśmy się tam na miejscu, też była modlitwa, był odmawiany Różaniec, litanie, modliliśmy się wszyscy.
Czy katolicy są tam narażeni na jakieś represje?
Maroko jest przykładem pokojowego współistnienia różnych grup religijnych, są również chrześcijanie. Kościoły katolickie można spotkać w dużych miastach, a opiekują się nimi zakonnicy, często z innych krajów. Są oni tolerowani. C, którzy przyznają się do wiary w Jezusa, są dumni z tego.