Najpierw Msza św. w lubelskiej katedrze, a potem wyjście na jedną z tras z krzyżem przyczepionym do plecaka lub trzymanym mocno w dłoniach. Zaczęła się Ekstremalna Droga Krzyżowa.
Mszy św. dla wyruszających na Ekstremalną Drogę Krzyżową przewodniczył bp Adam Bab, który dziękował każdemu, kto zdecydował się pójść na tę niecodzienną drogę.
- Nie wiem czy w ciągu roku katedrę wypełnia tak wiele osób, jak przed wyjściem na EDK. Każdy z was będąc tutaj i ruszając w drogę, staje się świadkiem Chrystusa. Mówicie swoją postawą, że Jezus nie jest wam obojętny. Może to wyjście oznacza, że chcę zmierzyć swoją odległość do Boga, zbadać swoje serce, zobaczyć ile w nim wiary, ile miłości. Nie dlatego, że tak sobie wymyśliłem, ale dlatego, że chcę spotkać siebie prawdziwego w obliczu Boga, który pierwszy przeszedł drogą krzyżową. Mam nadzieję, że tej nocy każdy spotka się z Jezusem w sposób szczególny i znajdzie odpowiedzi na pytania jakie nosi w sercu. Przejście drogą krzyżową jest czytaniem Bożego zaproszenia - mówił bp Adam.
Podkreślił też, że EDK to świadectwo przejęcia się miłością Jezusa Ukrzyżowanego dane światu.
- Wyruszacie z Eucharystii, Pan obecny tutaj was posyła, będziecie szli, by przy ostatniej stacji klęknąć w kościele i spojrzeć na Jezusa. Ta droga to wyzwanie do nawrócenia. Usuń grzech, wróć do Pana Boga Twojego. Nawrócić się to zdemaskować np., kult różnych naszych życiowych bożków, przywiązań, które trzymają nas z dala od sedna wiary. Oczywiście można skoncentrować się na sobie, sprawdzić swoje fizyczne możliwości, ale to nie będzie Droga Krzyżowa. Wtedy lepiej pójść na siłownię. Tu chodzi o to, by spojrzeć na Jezusa Chrystusa, który z miłości oddał za nas życie. Bóg mówi do nas: "Będziesz miłował" to wezwanie aktualne nie tylko podczas nocnej Drogi Krzyżowej - podkreślał bp Adam.
Po Eucharystii każdy z uczestników wyruszył na wybraną przez siebie trasę.