Odchodzenie Jana Pawła II do domu Ojca poruszyło cały świat. Lublin także jednoczył się z umierającym papieżem. W ciągu kilku godzin tysiące osób SMS-ami przekazało sobie informację: "Jesteśmy, pamiętamy, czuwamy. Młodzież Lublina z Janem Pawłem II. Weź świecę i żółtą chustkę. Przekaż dalej".
Nie liczyło się ile, kto ma lat, czy na co dzień chodzi do kościoła, czy omija go raczej szerokim łukiem. Umierający papież połączył wszystkich. Młodzi, ich rodzice oraz najstarsi lublinianie razem czuwali przy Ojcu Świętym gromadząc się na wspólnej modlitwie i czuwaniu w różnych miejscach w Lublinie. Jednym z takich miejsc była archikatedra. Ogromna liczba przybyłych sprawiła, że tylko części osób udało się wejść do kościoła, inni modlili się na placu przed archikatedrą. „Stan Ojca Świętego jest bardzo ciężki, ale nie zmienia się” - mówił wówczas na zakończenie modlitwy abp Józef Życiński.
Ludzie jednak byli gotowi na przyjęcie smutnej informacji, którą świat usłyszał przed 22.00. Była pierwsza sobota miesiąca, wieczorem, w przeddzień święta Miłosierdzia Bożego. W Lublinie, podobnie jak w wielu miejscach na świecie, zapadła cisza, choć ulice zapełniały się ludźmi, a do kościołów przez całą noc płynęły tłumy, aby być razem z innymi, bo tak łatwiej.
„Mocą Kościoła jest Eucharystia” - pisał Ojciec Święty, dlatego w niedzielę na placu Zamkowym cały Lublin żegnał papieża, choć jeszcze dwa lata temu świętował tu jego urodziny. Razem z przedstawicielami miasta, chrześcijanami wschodniego obrządku, a nawet muzułmanami, przyszło się modlić 30 tys. ludzi.








