• facebook
  • rss
  • Pan wie, ilu powołać

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 24/2013

    dodane 13.06.2013 00:15

    Zostać księdzem czy założyć rodzinę? Co dla mnie najlepsze? Jak usłyszeć, co Bóg mówi do mnie? Odpowiedzi na te pytania pomagają znaleźć inicjatywy lubelskiego seminarium.

    Statystyki nie kłamią i rzeczywiście do seminarium zgłasza się mniej kandydatów. Z jednej strony wpływa na to niż demograficzny, jeśli mniej uczniów w szkołach, to i mniej decyduje się przekroczyć progi seminarium. Z drugiej strony rzeczywiście młodzi przeżywają kryzys wiary. – Żaden z tych powodów nie jest dla nas usprawiedliwieniem. Naszym zadaniem jest pomóc młodym odkrywać powołanie i nie chodzi tu tylko o powołanie do kapłaństwa, ale w ogóle powołanie w życiu – mówi ks. Paweł Bartoszewski, wychowawca w lubelskim seminarium. – Problem nie w tym, że nie ma powołań, bo Pan Bóg wie, ile osób powołać i jak powołać, kłopot zaczyna się w momencie, gdy człowiek zagłusza w sobie powołanie. Robi to z różnych powodów. Czasami decyduje strach, czasami wpływa na to środowisko, w którym człowiek żyje. Dlatego „pierwszakom”, którzy przyszli do seminarium, mówię, że są bohaterami, że w dzisiejszym świecie, w którym tak bardzo wyśmiewa się wartości, Pana Boga i Kościół, oni mieli odwagę wybrać seminarium – dodaje ks. Paweł.

    Kim chcesz być w życiu?

    Żeby pomóc rozeznać powołanie młodym ludziom, lubelskie seminarium przygotowało kilka propozycji. Jedną z nich jest wędrówka powołaniowa, na którą zaproszeni są chłopcy po ukończeniu gimnazjum i panowie, którzy nie rozeznali jeszcze w swoim życiu, co jest ich powołaniem. – Chcemy też być bardziej obecni na lubelskiej pielgrzymce na Jasną Górę. Droga zmienia ludzi, oczyszcza ich i rodzi pytania. Dlatego zarówno wędrówka powołaniowa, jak i piesza pielgrzymka do Częstochowy sprzyjają rozmowom, stawianiu pytań i szukaniu odpowiedzi. W takim trudzie i wysiłku wszyscy są równi. Ksiądz tak samo się męczy jak każdy inny, tak samo się poci, jest spragniony i głodny. Obserwując to, łatwiej często młodemu człowiekowi podejść i o coś zapytać czy czymś się podzielić. Poza tym samo przebywanie razem przez kilka dni zbliża ludzi do siebie. Są długie wieczory, czasem ognisko czy zwykły czas wolny, w którym przecież się nie milczy – mówi ks. Paweł Bartoszewski.

    Wędrowanie

    Wędrówka powołaniowa wyruszy po zakończeniu roku szkolnego, czyli 30 czerwca z Wąwolnicy. Potrwa trzy dni i zakończy się 3 lipca w Kaliszanach. Każdego dnia do przejścia będzie około 25 km. Z pielgrzymami wędrować będą ks. Bogusław Migut i ks. Paweł Bartoszewski oraz klerycy z zespołu powołaniowego i ci, którzy się zgłoszą. – Zapraszam na to wędrowanie młodych ludzi. Nie chcemy werbować do seminarium, tylko pomóc w rozeznawaniu powołania. Jeśli ktoś odkryje, że jego powołaniem jest małżeństwo, założy rodzinę, będzie dobrym mężem i ojcem, to będzie nasz wielki sukces. Jeśli ktoś odkryje, że jego drogą jest kapłaństwo i zostanie dobrym kapłanem, to także będzie nasz sukces – podkreślają księża z seminarium. Jeśli ktoś rozeznaje w sobie powołanie do kapłaństwa, może w każdej chwili zgłosić się na rozmowę z wychowawcami seminaryjnymi lub skontaktować się z nimi mejlowo. – Takie kontakty i rozmowy ułatwiają podjęcie czy też zweryfikowanie decyzji. Nie należy się z tym spieszyć i choć nabór kandydatów na studia teologiczne w ramach seminarium już się odbywa, to będzie na pewno także termin jesienny – podkreśla ks. Paweł. Zespół powołaniowy lubelskiego seminarium planuje także w przerwie semestralnej rekolekcje powołaniowe. – Zależy nam na tym, by stworzyć jak najwięcej sytuacji sprzyjających refleksji nad swoim powołaniem – podkreślają księża wychowawcy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół