Nowy numer 25/2018 Archiwum

Marcin mruży oczy

Wielu młodych wolontariuszy podczas meczu inaugurującego działanie Areny Lublin próbowało zebrać pieniądze dla młodego sportowca w śpiączce, ale...

Okazało się, że sprawa jest bardzo skomplikowana. Żeby przeprowadzić zbiórkę podczas takiej imprezy jak mecz towarzyski, trzeba mieć wiele pozwoleń, a najlepiej poparcie jakiejś fundacji lub organizacji. Niestety, Marcin Hemperek, dla którego koledzy chcieli zebrać pieniądze, nie należy do żadnej z nich. To zwyczajny chłopak, który od wielu miesięcy jest w śpiączce, a jego bliscy czuwają przy nim cały czas. Na razie nikomu w głowie nie było zakładać czy szukać jakichś fundacji dla Marcina.

Do ostatniej chwili jego koledzy ze szkoły i przyjaciele z drużyny przy wsparciu wielu osób próbowali uzyskać zgodę na przeprowadzenie zbiórki. W końcu się udało. Wolontariusze z puszkami chodzili wśród kibiców. Odzew, niestety, nie był imponujący. Udało się zebrać nieco ponad 3 tys. złotych.

– W sytuacji rodziny Marcina każdy grosz się liczy, ale z pewnością to za mało, żeby przystosować ich mieszkanie w bloku tak, by chłopak na wózku mógł się dostać do łazienki czy poruszać po domu. Nie poddajemy się jednak. Może ktoś ma jakieś zbędne materiały budowlane lub umiejętności potrzebne do zrobienia przeróbek. Liczymy na to, że znajdziemy pieniądze i ludzi, którzy nas wesprą. Wierzymy, że Marcin się obudzi – mówią chłopcy.

Marcin w listopadzie 2013 r. zaczął mieć problemy z oddychaniem oraz bóle w okolicach serca. Lekarze nie potrafili wykryć przyczyny pogarszającego się stanu zdrowia. W ostatniej chwili wykryto zator, który blokuje płuca i serce. Zdecydowano się na natychmiastową operację. Mimo że zakończyła się powodzeniem, już po kilku dniach doszło do kolejnego, poważniejszego zatoru w organizmie i zatrzymania akcji serca. Niedotlenienie mózgu spowodowało, że Marcin po operacji nie wybudził się ze śpiączki. Od 24 lutego przebywa w Klinice Budzik.

Po 6 miesiącach pobytu w „Budziku” i 9 miesiącach snu Marcin zaczyna wracać z długiej podróży. Wybudzenie to długi proces. W tej chwili zaczyna ruszać głową, podnosi ręce na komendę, próbuje wydobyć głos, słyszy i rozumie, daje sygnały, mrużąc oczy na „tak”. To jeszcze długi proces, ale można powiedzieć, że się budzi. Od początku choroby jest z nim mama. Wymogi „Budzika” są takie, że przy pacjencie musi ktoś być przez cały czas. Mama, która wychowuje go sama, zrezygnowała więc z pracy. – Finansowo to dla nas katastrofa, ale jeśli trzeba wybierać między zdrowiem i życiem dziecka a pracą, decyzja jest bardzo prosta. Wierzę, że jakimś cudem, dzięki wielkiemu sercu innych ludzi, poradzimy sobie – mówi.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma