Nowy numer 24/2018 Archiwum

Nie chcę pieniędzy, tylko pomocy

– W mieszkaniu było czyściutko. Ojciec prał pieluchy. Jedno dziecko bawiło drugie. Szafki były puste. Nie było jedzenia. Pomyślałam sobie wtedy: tak wygląda bieda. Teraz doskwiera nam też inny rodzaj biedy: samotność, brak akceptacji i odrzucenie – mówi Ewa Dados. 


W sztabie akcji „Pomóż dzieciom przetrwać zimę” w Lublinie spory ruch. Ewa Dados, pomysłodawczyni i koordynatorka akcji jest zajęta w te dni jeszcze bardziej niż zwykle. Z telefonem przy uchu znika i załatwia ostatnie sprawy związane ze zbiórką żywności, koncertem i meczem charytatywnym. A główna zbiórka darów już 23 listopada.


Zaczęło się w radiu


Akcja „Pomóż dzieciom przetrwać zimę” była początkowo lokalnym przedsięwzięciem. Ale już po kilku latach pomysł przyjął się w całej Polsce. Idea takiej formy wspierania ubogich nie powstała jednak w głowie Ewy Dados tak po prostu. – Kiedyś w mojej radiowej audycji dla dzieci pojawił się Przemek Chojnacki, chłopiec z ulicy Lubartowskiej w Lublinie. Pamiętam, że przyszedł do mnie do radia i opowiadał o tym, że był na wycieczce w lesie z rodziną. Chciał opowiedzieć na antenie, jaki piękny jest las. Zapytał, czy może przychodzić częściej do radia. Ja się zgodziłam. Chłopiec uczył się zagadek, wierszyków i piosenek. Zawsze częstowałam moich małych gości drożdżówkami. Pewnego razu Przemek powiedział mi, że nie zawsze w domu ma co jeść. Chciałam jak najszybciej pomóc, więc otworzyłam portmonetkę, by dać mu banknot. Wtedy odpowiedział, że nie chce pieniędzy, lecz żebym mu pomogła. Teraz jest dorosłym mężczyzną, sam jest odpowiedzialny za komitet organizacyjny w jednym ze sztabów akcji – opowiada Ewa Dados. 


Lubartowska, rok 1993 


Ojciec Przemka nie pracował, mama była chora. Miał siedmioro rodzeństwa. Najmłodsza siostra nie miała sukienki do chrztu, więc Ewa przygotowała paczkę i wraz z nieżyjącym już Wojtkiem Kanadysem wybrała się do domu Przemka. – Drzwi otworzył ojciec. Nie był zadowolony, że ktoś obcy przyszedł do domu. Ale zostaliśmy zaproszeni. W mieszkaniu było czyściutko. Jedno dziecko bawiło drugie. Szafki były puste. Nie było jedzenia. Pomyślałam sobie wtedy, że tak wygląda bieda – wyznaje Ewa Dados. Tak zaczęła się akcja pomocy dzieciom i rodzinom.


Chcę się przydać


Na korytarzu w sztabie akcji tłum. To wolontariusze. Przychodzą ci, którzy kiedyś otrzymali wsparcie, ale także osoby, które chcą poczuć się potrzebne. Pojawiła się też Kasia, która jest osobą niepełnosprawną. – Chcę zostać wolontariuszką. Podjęłam sama decyzję, by zaangażować się w to dzieło. Zrobię tyle, ile będę mogła – mówi. – Jak co roku włączamy się w działania organizacyjne i logistyczne. Współuczestniczymy w dystrybucji darów pozyskanych podczas zbiórki ulicznej i w sztabach – mówi ks. Wiesław Kosicki, dyrektor Caritas archidiecezji lubelskiej. – W ideę pomocy zaangażowana jestem już od 12 lat. Piszę i wysyłam różne pisma, zajmuję się materiałami promocyjnymi i wszystkim, co jest konieczne. Czytam też listy z prośbami, kataloguję potrzeby. Niektóre są bardzo smutne i poruszające. Wiem z doświadczenia, że bez tych paczek może być ciężko niektórym rodzinom przetrwać zimę – mówi Julia Kurasz. – To, co się tu dzieje, otwiera mi oczy. Nigdy wcześniej nie byłam zaangażowana w żadną akcję charytatywną. Jak wracam do domu, to myślę o tym wszystkim. Ale daje mi to wielką satysfakcję, że mogę pomóc innym. Odnalazłam się w tym– wyznaje Magdalena Kiernicka.


Serce i rozum


Zbiórki w ramach tegorocznej akcji mogą odbywać się zgodnie z regulaminem i wskazówkami zawartymi na stronie internetowej organizatora. Tam, gdzie zostaną zarejestrowane sztaby, tam będzie odbywać się zbiórka. Żadne działanie nie może mieć miejsca bez wcześniejszej rejestracji. Dotyczy to całej Polski. Zebrane dary powinny trafić do rąk współorganizatorów, do instytucji odpowiedzialnych za rozdawnictwo, ale nie bez wiedzy sztabu akcji. Zarówno ośrodki pomocy społecznej, parafie, jak i koła Caritas będą selekcjonować i rozdawać dary. – Skąd wiemy, do kogo powinny trafić? Sami potrzebujący piszą do nas listy. Autorami są dzieci, rodzice, czasami sąsiedzi potrzebujących rodzin, księża czy wychowawcy szkolni. Po drugie otrzymujemy przygotowane katalogi osób potrzebujących od współorganizatorów, czyli ośrodków pomocy społecznej, ośrodków pomocy rodzinie, parafii i kół Caritas – wyjaśnia koordynatorka akcji. Wszystkie informacje są weryfikowane. – Paczka jest tylko początkiem. W ślad za nią idzie czasami dalsza pomoc – dodaje Dados. Podczas akcji nie zbiera się pieniędzy, a wyłącznie dary rzeczowe. Akcję wsparł abp Stanisław Budzik. „Kieruję słowa uznania dla członków Społecznego Komitetu Organizacyjnego Akcji, która od lat jednoczy ludzi dobrej woli w niesieniu pomocy, radości i nadziei dzieciom w potrzebie” – napisał w liście do organizatorów metropolita lubelski.


« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma