GN 42/2020 Archiwum

Dlaczego cierpią dzieci? Czemu istnieje zło – skoro jest Bóg?

Jak rozwiązać ten problem podpowiada prof. Jacek Wojtysiak z Wydziału Filozofii KUL.

Zagadnienie zła, cierpienia i wolności w świecie stworzonym przez wszechmogącego Boga od starożytności jest tematem wielu dyskusji, wykładów, a nawet wielkich traktatów i dzieł myślicieli. Pytanie o to, dlaczego Bóg dopuszcza zło i cierpienie, zwłaszcza wobec dzieci czy osób niewinnych – jest częste również w codziennych, potocznych dyskusjach. Ludzie szukają odpowiedzi, które byłyby logiczne i niesprzeczne. Dlatego w tym kontekście warto zwrócić uwagę na niedawno zakończone Otwarte Seminarium z historii i filozofii religii, podczas którego z wykładem „Jak rozwiązać problem relacji Bóg-zło?” wygłosił prof. Jacek Wojtysiak z Wydziału Filozofii KUL. Cykl seminariów jest realizowany w ramach grantu Fundacji Nauki Polskiej Mistrz, kierowanego przez prof. Piotra Gutowskiego.

Jaki stosunek Boga do zła i cierpienia?

Chrześcijańskie próby wyjaśnienia pochodzenia oraz celu cierpienia, bólu i śmierci należą do działu teologii zwanego teodyceą. Teodycea jest więc niczym innym jak filozoficzną próbą uzasadnienia relacji Boga do ludzkości i zrozumienia, dlaczego On pozwala na istnienie zła i cierpienia. Ale teodycea jako teoria filozoficzna różni się od namysłu teologicznego, bo ogranicza się tylko do przesłanek wziętych z naturalnego poznania człowieka. Podczas otwartego seminarium na katolickim uniwersytecie analizował je właśnie prof. J. Wojtysiak. Padały również pytania o stosunek Boga do cierpienia zwierząt, słuchacze pytali również o inne typy teodycei, a więc jednocześnie o inne, niż klasyczne wytłumaczenie zła w świecie. - Większość filozofujących chrześcijan opowiada się za klasycznymi teodyceami.

Czy Bóg cierpi? Czy wszystko może?

Najwybitniejsi filozofowie jak R. Swinburne czy A. Plantinga bronią tych teodycei przy klasycznym założeniu istnienia Boga. Natomiast jest też silny nurt teizmu nieklasycznego, chociażby jeśli mówimy o filozofii procesu w wydaniu Ch. Hartshorne’a czy A. N. Whiteheada. W tym podejściu jest osłabienie wszechmocy Boga w tym sensie, że relacja między Bogiem a światem jest taka, że Bóg nie może wszystkiego zrobić – bo jest ograniczony istnieniem świata. Stąd uważa się w tym typie rozumowania, że niektóre procesy na świcie dzieją się niezależnie od Niego. Natomiast bardzo mocno kładzie się tam nacisk, na co wskazywał zresztą abp. J. Życiński, na współcierpienie Boga ze światem. Odczuwa On każde cierpienie, które w świecie się pojawia – wyjaśnia prof. Wojtysiak. Z tego nurtu wywodzą się również inne rodzaje teizmu. Są również ujęcia na pograniczu filozofii i teologii, które można by określić mianem kenotycznych, gdzie akcentuje się szczególnie cierpienie Boga.

Bezradność wobec cierpienia?

Człowiek jest bezradny wobec cierpienia, które można nazwać uporczywym i niezawinionym. Filozof będzie rozpatrywał spójność pewnych twierdzeń i nic więcej zrobić nie może, jak podkreśla prof. Wojtysiak, natomiast zadanie duszpasterza czy terapeuty jest zgoła inne. – Nie powinny te osoby uprawiać teorii wobec cierpiącej osoby – choć powinny znać założenia teodycei, wiedzieć, jakie są kierunki myślenia. Zadaniem osób opiekujących się chorymi i cierpiącymi jest solidarność i opieka. Chrześcijaństwo nas uczy, że odpowiedzią Boga na cierpienie jest solidarność w cierpieniu z człowiekiem poprzez wcielenie i mękę na krzyżu – podkreśla filozof.

Samotność w cierpieniu

Chrystus na krzyżu recytujący Psalm 22 – czuł się opuszczony i osamotniony. – Są takie sytuacje w cierpieniu, że zawsze pozostaniemy jakoś sami. Ale to nie znaczy, że nie możemy pomóc takim osobom. Psalm 22 czytany do końca, ukazuje dalszą perspektywę. Objawienie nas informuje: „Człowieku jest jeszcze inna perspektywa. Mówię to Ja - Bóg” – analizuje prof. Wojtysiak.

To nie jest religia ucieczki przed światem

- Chrześcijaństwo jest bardzo realistyczną religią. Nie jest religią uciekania od świata, udawania, że pewnych rzeczy w świecie nie ma. Pokazuje to dobitnie na przykładzie cierpienia, którego doświadcza wcielony Bóg, Jezus z Nazaretu – podkreśla naukowiec.

Cierpienie dzieci

A co z cierpieniem dzieci? – My nie wiemy w pełni, co się w dzieciach dzieje. Być może mamy do czynienia z inną jakością metafizyczną… Powinniśmy dzieciom pomagać w cierpieniu i chorobie. Dla ludzi stających wobec takiego niezawinionego cierpienia jest wezwanie do aktywności, do solidarności, do spojrzenia na życie i świat z perspektywy innych wartości – akcentuje Wojtysiak. – Są rzeczy ważniejsze niż przegrana reprezentacji na Mundialu – konkluduje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama