Nowy numer 44/2020 Archiwum

Mam Go tak blisko

Przeżywał rekolekcje przed wyjazdem na misje. Idąc górską drogą do klasztoru na modlitwę, spadł w przepaść. Brat Piotr Hejno jest już u źródeł Ewangelii.

Bracia ze wspólnoty i ci, którym posługiwał, zapamiętali jego życzliwość, otwartość i oddanie sprawom Bożym, szczególnie tym związanym z misjami. Wyjazd z posługą misyjną od dawna chodził mu po głowie, choć miał też wiele obaw – jak poradzi sobie w tamtej rzeczywistości, gdzie trzeba się posługiwać nowym językiem i wejść w inną mentalność. Jednak pragnienie służenia ludziom i niesienia Ewangelii było większe niż obawy.

Brat Piotr miał 35 lat. 15 lat przeżył w zakonie braci kapucynów, w tym 7 w kapłaństwie. – Jakiś czas temu podjął decyzję o wyjeździe na misje do Gabonu, gdzie posługują nasi bracia. Pojechał do Lyonu, by nauczyć się francuskiego. Sprawiało mu to trochę trudności i miał obawy, czy zdoła się porozumieć. Z tamtejszymi braćmi przyjechał na rekolekcje do klasztoru w Chartreuse de Currière, nieopodal La Grande Chartreuse – mówi br. Tomasz Wroński OFM Cap, sekretarz prowincjalny Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów prowincji warszawskiej.

Brata Piotra wspomina też s. Ewa Maria ze wspólnoty mniszek betlejemitek, gdzie zakonnik przeżywał rekolekcje w skupieniu, samotności. Kiedy wieczorem w przeddzień śmierci rozmawiał z nią, dzielił się wielkim pokojem, jakiego doznał podczas modlitwy Jezusowej, i wyjątkową radością z przeżywania bliskości Jezusa podczas Eucharystii. − Mam Go tutaj tak blisko − mówił. Wszelkie lęki ustąpiły, był pogodny i gotowy do wyruszenia na misje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama