GN 47/2020 Archiwum

Dziewczyna z pamiętnika

Odkąd do Muzeum na Majdanku trafił dziennik Jadwigi Ankiewicz, wiadomo było, że to rzecz wyjątkowa. To prawdopodobnie jedyne na świecie wspomnienia pisane na bieżąco w obozie koncentracyjnym. Kim była ich autorka?

Jak ważne musiało być dla 16-letniej Jadzi pisanie, można się tylko domyślać, wiedząc, że groziła jej za to kara śmierci. Jednak dziewczyna nie zrezygnowała z zapisków. Z narażeniem życia chowała zeszyt i maleńki ołówek, który, nie wiadomo jakim sposobem, udało się jej przemycić za obozowe druty. Jadwiga nie tylko pisała o tym, co widziała, ale także, wychodząc z Majdanka, wyniosła ze sobą zeszyt w podszewce płaszcza.

Przed laty pamiętnik trafił do Państwowego Muzeum na Majdanku z informacją, że jego autorka nie żyje. Wydawało się, że oprócz ustalonych wówczas informacji o Jadwidze nic więcej nie uda się uzyskać. Tak było do ubiegłego roku.

− Z pamiętnikiem Jadwigi Ankiewicz od lat pracowałam z młodzieżą, prowadząc lekcje muzealne. Przychodzili na nie licealiści, na których zawsze wielkie wrażenie wywierał fakt, że ich rówieśnica znalazła się w obozie zagłady i opisała to, czego była świadkiem. Mając świadomość, że te zapiski są rzeczą unikatową na skalę światową, zrodził się pomysł wydania pamiętnika. Wówczas, znając tylko imię i nazwisko autorki, zaczęłam szukać jakichś śladów jej rodziny. Któregoś dnia wrzuciłam na Facebooka informację o Jadwidze Ankiewicz i jej pamiętniku z prośbą o kontakt, jeśli ktoś coś wie na temat jej rodziny. Ku mojemu zaskoczeniu i wielkiej radości tą drogą udało się dotrzeć do pana Krzysztofa Suchana, syna siostry Jadwigi – mówi Jolanta Laskowska, kierownik Działu Edukacji Muzeum na Majdanku.

Skarby z szuflady

Wówczas okazało się, że w posiadaniu rodziny są inne pamiątki związane z Jadwigą, jak choćby listy jej ojca Stefana do żony Barbary, informujące najpierw o schwytaniu Jadzi w łapance, potem o jej pobycie na Majdanku, a w końcu o jej uwolnieniu. Są też fotografie młodej roześmianej dziewczyny i wspomnienia o niej.

− Historia Jadzi była obecna w naszej rodzinie od zawsze, może dlatego była dla nas taka zwyczajna, a jej zdjęcia czy listy przechowywane w rodzinnych dokumentach w szufladzie były czymś normalnym. Przez wiele lat nie zdawaliśmy sobie sprawy z wyjątkowości tego, co się zachowało. Dla mnie Jadzia była postacią z opowieści mojej babci, czyli siostry Jadwigi Ankiewicz. Kiedy babcia mówiła o swoim dzieciństwie, domu rodzinnym czy wojnie, mówiła też o Jadzi. W mojej wyobraźni żyła więc od zawsze – przyznaje Agnieszka Suchenek, córka Krzysztofa Suchana i zarazem stryjeczna wnuczka Jadwigi. To ona, tknięta jakimś impulsem, pozbierała wszystkie rodzinne pamiątki i zabrała do siebie. Ona też udostępniła je Muzeum na Majdanku, tak by mogły zostać wykorzystane w wydaniu pamiętnika. Książka pt. „Majdanek 15 I – 17 V 43 r. Dziennik” właśnie się ukazała. Zawiera nie tylko tekst pamiętnika, ale i informacje o Jadwidze i jej rodzinie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama