Nowy numer 39/2022 Archiwum

Dom, w którym każdy jest potrzebny

Zaledwie dwa miesiące temu przyszli tu dziadkowie i babcie. Dziś to dystyngowani panowie i eleganckie panie. Zielona Weranda stała się dla nich centrum życia.

Dzienny Dom Pomocy w Niedrzwicy Kościelnej funkcjonuje od czerwca w miejscu, gdzie kiedyś stała stara zrujnowana plebania. Dzięki dofinansowaniu ze środków unijnych archidiecezja lubelska z Fundacją Dantis w partnerstwie z gminą Niedrzwica i Ośrodkiem Pomocy Społecznej realizują tu projekt „W pełni życia! – Utworzenie Dziennego Domu Pomocy Zielona Weranda, szansą na aktywne i godne życie seniorów”. − Najpierw cały obiekt został gruntownie wyremontowany, a później rozpoczęliśmy nabór chętnych − mówi Joanna Gąciarz, kierowniczka domu pomocy. Dziś obiekt ma zarówno swoje własne ujęcie wody, jak i zainstalowaną pompę ciepła oraz fotowoltaikę.

Zawsze otwarty

Każdego dnia w pięknym dworku na 8.00 rano stawia się ok. 20 starszych osób. – Choć projekt zakładał objęcie opieką 12 osób, to jednak chętnych jest znacznie więcej. Staramy się jednak zawsze przyjmować tych, którzy przychodzą − stwierdza kierowniczka. − Nasz dom jest cały czas otwarty, dla każdego. Wiemy, jak bardzo osoby starsze potrzebują towarzystwa, i nikogo nie chcemy zostawiać samego − dodaje.

W Zielonej Werandzie seniorzy mają do dyspozycji dużą salę zajęciową, gdzie najczęściej wykonują różnego rodzaju prace manualne. − To taka sala zabaw dla dużych dzieci − żartuje pani Joanna. Oprócz tego są jadalnia, kuchnia, gdzie podopieczni sami często przygotowują specjalne dania, czy pokój ćwiczeń, który jest jednocześnie gabinetem rehabilitacji. − Nasi seniorzy bardzo potrzebują zabiegów rehabilitacyjnych, a na te zazwyczaj długo się czeka. U nas mają do dyspozycji fizjoterapeutę i potrzebny sprzęt − mówi J. Gąciarz. Seniorzy mogą także spędzać czas w saloniku, w którym znajduje się telewizor. Stoi tam także koza, w której, jak zapewnia kierowniczka, w okresie jesienno-zimowym będzie rozpalane.

Własna farma

Na zewnątrz budynku, który położony jest w malowniczym otoczeniu drzew, łąk i pól, na podopiecznych czeka także sporo atrakcji. − Mamy swoje ule, które seniorzy osobiście malowali, jest tunel ogrodowy, gdzie każdy mógł sobie coś posadzić i dziś to pielęgnuje, jest także stolarnia, w której niebawem panowie rozpoczną prace stolarskie − wylicza pani Joanna.

Seniorzy mają także kontakt z żywą przyrodą, bo po podwórku biegają dwa młode psy, próbujące namówić do zabawy przez siatkę 99 kur. Jest też pięć kotów i sześć koni. − Mamy tu stajnię i szkółkę jeździecką. Co prawda seniorzy konno nie jeżdżą, ale jeśli chcą, mogą z końmi przebywać − mówi pani kierownik.

Już niebawem obok grilla stanie też profesjonalna altanka oraz huśtawka. − Nasi podopieczni bardzo lubią przebywać na zewnątrz, rozmawiają, grają w karty, życie towarzyskie się toczy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy