Nowy numer 4/2023 Archiwum

Przybliżają bogate dziedzictwo Andrzeja Nikodemowicza

Trwają prace nad wydaniem płyt, na których znajdą się utwory wybitnego kompozytora związanego z Lublinem.

Za nami 11. edycja Międzynarodowego Festiwalu "Andrzej Nikodemowicz - Czas i Dźwięk", która zakończyła się koncertem w sali koncertowej szkoły Muzycznej im. Tadeusza Szeligowskiego w Lublinie. Wszystkie poprzednie koncerty odbywały się w Trybunale Koronnym. - Andrzej Nikodemowicz jest jednym z najwybitniejszych kompozytorów naszych czasów - podkreśla Teresa Księska-Falger, pomysłodawczyni i organizatorka festiwalu.

Andrzej Nikodemowicz, urodzony w 1925 r., połowę życia spędził we Lwowie, drugą połowę w Lublinie. - To, co niezwykle ważne, to fakt, że jego obecność w Lublinie była niezwykle inspirująca. Przyjechał do miasta nad Bystrzycą nie tylko wybitny kompozytor, pianista i pedagog, ale również człowiek niezwykłej klasy i duchowości. Podjął pracę na UMCS, na KUL, w seminarium duchownym i w Szkole Muzycznej im. Karola Lipińskiego w Lublinie. Będąc postacią o nadzwyczajnej wiedzy, walorach intelektualnych, duchowości, zjednał sobie środowisko - podkreśla T. Księska-Falger.

Poznali się na UMCS. Ich rozmowy o muzyce stały się okazją do poznania jego twórczości i sposobu myślenia, także jego wiedzy praktycznej. - Wkrótce zaczęliśmy doświadczać wzajemnego wpływu, tak myślę. Profesor zaczął traktować mnie jak osobę bliską, co upoważniło mnie, by ciągle pytać, inicjować spotkania, by wreszcie zaproponować powstanie festiwalu jego imienia. Wiązało się to z częstymi wizytami u niego w domu na os. Chopina w Lublinie. Wtedy też zobaczyłam partytury, ogrom pracy artysty, dzieła w rękopisach, które tworzył latami. Profesor był człowiekiem niezwykle skromnym, nie miał zdolności do autopromocji. Natomiast ja, dzięki uprzejmości mistrza, przez lata stopniowo odkrywałam całe bogactwo jego twórczości, uświadamiając sobie głębię sensów, bogactwo treści i formy. Andrzej Nikodemowicz był człowiekiem, którego życie i całe jestestwo wypełniała muzyka, od początku do końca. Siadając nad kartką papieru nutowego wiedział, co do nas mówi i w jaki sposób mówi - zaznacza T. Księska-Falger.

W 2011 r. zaczął się rodzić pomysł festiwalu jego mienia. Pierwsza edycja odbyła się rok później. Teresie Księskiej-Falger zależało na tym, aby muzyka artysty wybrzmiewała w szerokim kontekście ważnych artystycznie i estetycznie zjawisk w dziejach sztuki dźwięku, by to nie była tylko muzyka XX w., ale aby festiwal miał charakter autorski, w którym odkrywa się muzykę jako naturalne continuum, obraz przemian zarówno sztuki, jak i społeczeństwa oraz jednostek.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy