Nowy numer 29/2021 Archiwum

Młodzi potrzebują wsparcia dorosłych katolików

O przygodzie wiary, niepokojach i oczekiwaniach młodych osób mówi Dominika Supryn, prezes oddziału KSM Misericordia parafii Miłosierdzia Bożego w Lublinie.

 

Ks. Rafał Pastwa: Co jest waszą misją?

Dominika Supryn: Aby kształtować struktury chrześcijańskie w młodych ludziach. Aby przybliżać młodych ludzi do Boga i pokazać, że wiara jest czymś dynamicznym, angażuje do medytacji, ale również do działania.

Jak w tej chwili wygląda struktura waszego oddziału?

Obecnie jest dwadzieścia pięć osób. Naszym opiekunem jest ks. Marcin Rola. Są to osoby, które skończyły szkołę podstawową, a jeszcze nie rozpoczęły studiów. Wynika to z faktu, że studenci dysponują mniejszą ilością czasu, często wyjeżdżają albo angażują się w duszpasterstwo akademickie.

Co przynosi przynależność do takiej grupy?

Przede wszystkim, mogę być sobą. Nie muszę niczego udawać, mogę spotykać się z rówieśnikami i mówić otwarcie o swoich poglądach, o swojej wierze. Mam poczucie akceptacji, nie zostanę przez nikogo wyśmiana, dlatego że jestem osobą wierzącą. Trzeba wiedzieć, że obecnie wielu młodych wpływowych ludzi potrafi wyśmiewać tych, którzy deklarują publicznie swoją wiarę. Takiej sytuacji sprzyjają niestety media, w tym media społecznościowe. Mamy zdecydowanie oparcie w naszej grupie, spędzamy czas w gronie najbliższych przyjaciół.

Niebawem część z was pójdzie na studia, inni do szkół średnich. Zmieni się otoczenie. Macie obawy?

Tak, rozmawiamy o tym. Próbujemy poruszać takie kwestie podczas spotkań formacyjnych. Wspiera nas w tym opiekun naszego oddziału. Czas pandemii utwierdził mnie, że jesteśmy silną grupą, która może zmieniać otaczająca nas rzeczywistość. Nasz oddział zyskał właśnie nowych członków w tym trudnym czasie.

Jak Pani widzi przyszłość?

Myślę, że młodzi ludzie potrzebują wsparcia dorosłych katolików, tego, by im nie przeszkadzać w działaniu i nie podcinać skrzydeł, nie krytykować zanim cokolwiek się zacznie. Potrzebujemy zdecydowanie rozmowy z dorosłymi, zwłaszcza że coraz więcej czasu wszyscy spędzają w wirtualnym świecie.

A jak Pani trafiła do KSM?

Za przyczyną koleżanek, które mnie namówiły, żebym poszła. Nie miałam początkowo ochoty na coś takiego, ale każde kolejne zetknięcie się z grupą młodych osób, ciekawych i pozytywnych, przy tym wierzących, sprawiało, że poczułam się dobrze. I zostałam na dobre. Ta przygoda trwa od sześciu lat.


Pełny tekst rozmowy ukazał się w 23/2021 numerze papierowego  "Gościa Lubelskiego".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama